Cześć, jestem Martin

Zastanawiam się: czy to faktycznie u kogoś działa, taka sekcja „o mnie” na stronie? Czy ludzie są naprawdę tak prości? Czy tak mało się działo w ich życiu, żeby to się dało takim skrótem podsumować?

Ze mną to chyba nie zadziała. Chciałbym uczciwie pisać o sobie, a tutaj się nie da. Muszę wymyślić jakiś skrót.

Żeby nie było jakiegoś dziwnego wrażenia tajemniczości, zestawię trochę faktów z różnych kategorii życia. A wnioski to już wyciągnij sam.

Języki

Historia opanowanych języków pokazuje historię życia. Więc krótki przegląd języków mojego życia:

  • Polski – nauczyłem się jako dziecko. Tutaj nie miałem wyboru.
  • Angielski – w 1994 poznałem sporo przyjaciół z USA. Organizowali w Polsce obozy językowe, którym zawdzięczam kupę szczęścia! Jeździłem na te obozy 15 lat, głównie jako tłumacz. Ponad 30 obozów i z 80 osób na każdym – to daje dużo okazji na poznawania ludzi.
  • Rosyjski – od przyjaciół z Ukrainy z kolei. Pierwszy raz pojechałem w okolice Odessy, żeby pomóc na obozie językowym. Zasiedziałem się trochę dłużej. Przyjeżdżałem później kilka razy w okolice Morza Czarnego.
  • Hiszpański – Mieszkałem dwa lata w Hiszpanii. Większość czasu spędziłem pracując w domu, niestety, więc nie zdążyłem wyrobić sobie tego stopnia „mojości” języka co przy trzech poprzednich. Ale to łatwo nadrobić.

Poza tym znam kawałeczki niemieckiego, rozumiem jak mówią do mnie po czesku, słowacku i ukraińsku. A, i uczyłem się rok hebrajskiego. Ale to wszystko za mało, żeby o tym wspominać.

Angielski

80%

Polski

90%

Rosyjski

60%

Hiszpański

40%

Edukacja

Edukacja to nie jest prosta sprawa do opisania. Bo nie chodzi o papier, chodzi o wiedzę, umiejętności, ukształtowane postawy umysłu. W skrócie: wszystko co czyni człowieka mądrym.

Czas pokazuje co jest cennym źródłem edukacji, a co suchym wiórem. To jest moja historia, z uwzględnieniem co w jakim stopniu wyszło mi na dobre.

  • Szkoły państwowe – jeżeli tobie się przydały, to bardzo się cieszę. U mnie to była kompletna strata czasu. Wiedza, którą nabyłem w szkole znalazłbym sam z 10 szybciej i bardziej efektywnie. Poza miernym poziomem wiedzy, podstawówka i liceum były ukierunkowane na tresowanie we mnie pasywnego niewolnika. Czas pokazał, że te szkoły ostatecznie dały więcej szkody niż pożytku.
  • UJ – co za rozczarowanie! Uniwersytet był gorszy niż szkoły, bo to już mogłem wybrać sam. Spędziłem rok studiując informatykę. Mówić, że studia były mało wartościowe to tak jak nazwać ślimaka biegaczem.
  • Studia prywatne – łącznie spędziłem 4 lata na dwóch kolejnych uczelniach. Nie były takie złe. Nauczyłem się trochę z dziedziny zarządzania, marketingu, ekonomii, teorii grup, socjologii, interkomunikacji interpersonalnej, prawa. Uczyłem się też programowania, ale to większego sensu nie miało. Wszystkiego co było na studiach uczyłem się daleko szybciej w pracy i przy własnych projektach.
  • Praca – to tutaj zdobyłem prawdziwe zawodowe umiejętności. Miałem okazję testować w praktyce zarządzenie, programowanie, dziennikarstwo, komunikację i wiele innych rzeczy, w których jestem całkiem niezły. Praktyczne, szybkie, efektywne. Wiele wyzwań i ciągła konfrontacja. O tak, praca to doskonałe źródło edukacji!
  • Przyjaciele – Kultura, historia, języki, zarządzanie życiem, praca zespołowa, komunikacja – tego możesz się łatwo nauczyć od przyjaciół. To w większości soft-skill, ale nie lekceważ ich! One mają fundamentalne znaczenie. Języki opanowałem głównie przez rozmowy z przyjaciółmi.
  • Książki – uczenie się z książek działa podobnie jak uczenie się od przyjaciół – tyle że większość z tych przyjaciół jest nieżywa. Filmy video? Podcasty? Też niezła alternatywa. Ale książki są po prostu szybsze – to co oglądasz w godzinę przeczytasz zwykle w 5 minut. Z drugiej strony wymaga to trochę więcej skupienia i wysiłku.

Szkoły państwowe

1%

Uniwersytet Jagielloński (1 rok)

4%

Studia prywatne (4 lata)

25%

Praca

80%

Przyjaciele

90%

Książki

70%